Diamenty lepsze od złota
2011-10-26 06:39
Brylanty to doskonała lokata kapitału w perspektywie długoterminowej. Spadek cen w III kwartale może być okazją do zakupu
Brylanty nie ulegają dewaluacji ani inflacji. Nie zmieniają też właściwości decydujących o ich wartości. Żeby jednak inwestycja była udana, trzeba je kupować w sprawdzonych miejscach i zwracać uwagę na wszelkie zapisy w certyfikatach dotyczące cech jakościowych. Nie warto ulegać emocjom, bo przy kupowaniu brylantów okazji nie ma. Jeżeli taka się zdarza, to znaczy, że kupujemy co innego, niż zamierzaliśmy.
Podstawą wyceny brylantów jest publikowany co miesiąc Rapaport Diamond Report. Z najnowszych danych wynika, że kamienie, mimo że staniały w III kwartale ze względu na słabe nastroje konsumentów w USA, wciąż są droższe niż przed rokiem. RapNet Diamond Index dla półkaratowych wzrósł o 29,3 proc., dla karatowych o 23,7 proc., a dla trzykaratowych o 20,7 proc. Podstawową miarą wielkości brylantu jest karat (0,2 gr). I zdaniem specjalistów, kamień tej wielkości jest najlepszą lokatą.
Według Rapaportu prawdziwe brylanty zaczynają się od 0,3 karata, mniejsze, również zdaniem jubilerów, są pomyłką. Ich wycena oparta jest na tzw. 4C, czyli: carat (masa), clarity (czystość), colour (barwa) i cut (szlif). Wartość kamienia w dużym stopniu zależy od jego wielkości. Różnice mogą być ogromne, ponieważ ceny rosną nieproporcjonalnie. Kamień 0,27 karata można kupić już za niecałe 1,4 tys. zł, ale 0,33 karata, czyli tylko trochę większy (a tej samej barwy i przejrzystości oraz takim samym szlifie) będzie kosztował 3,5 tys. zł. Równie duży wpływ na różnice w wycenach ma barwa.
Więcej w środowym "Pulsie Biznesu". Cały artykuł przeczytasz też TUTAJ>>

kup licencję
drukuj z Kyocerą










